Pod lupą kibicowską: Lublinianka

Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w Lublinie jedyną liczącą ekipą jest Motor. Taki stan rzeczy trwa od zarania ruchu szalikowego w Polsce po dzień dzisiejszy. Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej mieszkańcom Koziego Grodu wówczas doszukamy się kilku mniejszych grup, sympatyzującym innym klubom. Dziś postanowiliśmy z tego grona wziąć pod lupę fanów Lublinianki.

Ruch kibicowski na Lubliniance można podzielić na trzy etapy. Pierwszy to lata około 1994-1996, kiedy to pojawił się młyn kibiców KSL w okolicach budki spikera. Wtedy zbierało się ich około 20-30 głów i mieli nawet własne flagi. Ich działalność skończyła się po jednym z meczów, kiedy ich młynek został rozgoniony przez 6-8 osób z Motoru. Kibice KSL salwowali się ucieczką w stronę bloków na Paganiniego. Na pewien czas odeszła im chęć kibicowania.

Drugi etap to początek XXI wieku, w okolicach 2000-2001 roku, kiedy to podjęli następną próbę swojej działalności. Większość z nich mieszkała na tzw. Dolnej Wieniawie (wieżowce przy stadionie oraz okolice ulicy Skautów, Puławskiej) oraz na Paganiniego. W tym czasie mieli nawet „zgodę” z Legionem Tomaszowice (dokładnie był to 1 chłop), kilku z nich udzielało się też w FC Legii – East Side. Parę razy rozganianiano ich po okolicznych sklepach, które były ich ulubionymi kryjówkami.

W 2004 roku, zaraz po meczu z Orlętami Radzyń stracili flagę oraz flago-transparent. W tych latach ich młyn znajdował się przy tunelu od strony Leszczyńskiego. Wtedy to też zakończyła się na pewien czas ich druga próba kibicowania. Dodać należy, że w tamtym okresie starali się mocno „chuliganić” w raczkującym internecie, choćby na kanale kibicowskim #IRC-a (ciekawe, czy ktoś jeszcze pamięta takie coś).

Kolejny podryw sympatyków Lublinianki datować można na lata 2005-2006 roku, i śmiało można stwierdzić, że był to ich najlepszy, a zarazem najdłuższy okres działalności. Swój młyn przenieśli na prostą, na przeciwko budki spikerskiej i ich liczby oscylowały w okolicach 50 osób. Niekiedy prezentowali skromne oprawy, pojawiało się też piro.

Zaczęli jeździć na wyjazdy w zorganizowanej grupie, co we wcześniejszych latach praktycznie im się nie zdarzało. M.in. byli np. w Krasnymstawie, czy też w Puławach w ponad 20 osób. W tym okresie w ich szeregach udzielało się sporo osób z „lewej” strony, mieli także dobre kontakty z kibicami Włodawianki. Stąd też fani Lublinianki byli zapraszani na turnieje kibiców do Włodawy.

W 2012 roku zaraz po zakończeniu współpracy z Pietrasiewiczem (akcja z bębnami), nastąpił na Lubliniance podział. „Lewa” strona została odsunięta, co spowodowało mocny kryzys, który trwa po dzień dzisiejszy.

Odnośnie meczów Motoru z Lublinianką, to pod względem kibicowskim, odbywały się zawsze bez udziału tych drugich. Motorowcy podchodzili do tych spotkań prestiżowo o czym mogą świadczyć licznie wystawiane przez nich młyny. Dodatkowo wspomnieć należy, że wśród działaczy Lublinianki wywoływały one taką sraczkę, że gdy Motor miał zagościć na Leszczyńskiego to woleli grać w roli gospodarza np. w Opolu Lubelskim (było tak 2 razy, raz był to PP). Oczywiście to nie przeszkadzało fanom Motoru, aby uczestniczyć w tych spotkaniach, mimo że mecze te były w środku tygodnia, w porannych godzinach. Na derbach w tamtym czasie do pieśni Motoru: „Jest tylko Motor, w Lublinie jest tylko Motor”, dołączana była 2 zwrotka o „rywalach” Lublinianki, która w obecnym czasie wywołałaby pewnie burzę medialną, szczególnie w „gazecie wybiórczej”. Tekst ten zakończyć można inną przyśpiewką z tamtych lat, który dość dobrze oddaje rzeczywisty obraz sympatyków Lublinianki – „Gdzie są fanki, fanki Lublinianki”.

Uzupełnienie sympatyka Lublinianki: Sezon 93/94 – początki ekipy. Na meczach u siebie zbiera się ok 15-40 dopingujących. Nie było zorganizowanych wyjazdów. Zdarzały się pojedyncze wypady szalikowców na spontanie na najbliższe wyjazdy w liczbie ok 10 osób. W 1994 roku mieliśmy dwie flagi – niewielką, malowaną z herbem i napisem „Lublinianka” oraz sporych rozmiarów barwową. Sezon 94/95 – rok niezły kibicowsko młyn od 30 do nawet ok 80 osób (w większości dzieci) na najlepszych meczach u siebie. Było ok 20 starszych, którzy trzymali to w ryzach (szaliki, doping z elementami oprawy, zasady). W tamtych latach kibice Lublinianki to w ponad 90% Wieniawa, LSM i Czechów. W latach 94-95 były dwa wyjazdy na Avię – jeden w 10 os. i drugi w 60. Oprócz tego Zamość (50) i Tarnobrzeg (40). W kolejnym sezonie był jeszcze wyjazd do Białej Podlaskiej (ok 40 osób) zakończony awanturą i kosą. Przez pewien czas obowiązywał układ z Garbarnią Kurów. Pierwsza runda sezonu 95/96 to młyn liczący 20-40 osób. Po paru incydentach ruch kibicowski zanikł na około 2 lata. 97-98 z inicjatywy klubu powstał klub kibica który działał 5 miesięcy. Był to czas skromnej zgody z Legionem Tomaszowice. 1999 rok – dwa lub trzy mecze z dopingiem na których zebrało się około 30-40 młodych. W sezonie 2002/2003 funkcjonowała specyficzna jajcarska grupka (10-15 osób) ze średnią wieku 16-17 lat.

Sympatycy Lublinianki to przede wszystkim grupa znajomych oddanych pasji najstarszemu klubowi na Lubliniance. Grupa typowo piknikowa kompletnie nie szukająca mocniejszych wrażeń. Na tą chwilę są praktycznie niewidoczni. Nie organizują dopingu, ale wieszają za to flagę.

This entry was posted in Aktualności, Lublinianka, Motor Lublin. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *