Relacje i zdjęcia: 9-11 września

Za nami kolejny weekend kibicowski na Lubelszczyźnie, który można uznać za udany. Z pewnością wszyscy się zgodzą, że najciekawiej było w Zamościu. Po obu stronach dobre liczby, doping oraz jedni i drudzy zaprezentowali pokazy ultras. Szczególnie na uwagę zasługuje racowisko Łady, która nie oszczędziła dymu. Następnie spora część z tych rac wylądowała na murawie. Atmosfera meczu typowo kibolska ze sporą dawką bluzgów. W tej kolejce na swoich wyjazdach byli także kibice Avii Świdnik, Stali Poniatowa i Wisły Puławy.

GKS Katowice – Wisła Puławy 09.09.2016

Relacjonuje kibic Wisły: Na piątkowy wyjazd na Gieksę wybieramy się w 24 osoby, w tym 4 Pogoń Siedlce (dziękujemy z wsparcie!). Niestety przez awarię samochodu 5 osób nie dojeżdża do Katowic a reszta wbija na ostatnie 20 minut meczu. Powrót bez atrakcji. W środę jesteśmy obecni w 15 osób młodzieżowego składu na meczu PP Wisła II Puławy- Ruch Ryki. Goście nie byli zainteresowani wyjazdem.

Opis osoby bezstronnej („Od meczu do meczu”): Dobra passa sportowa i coraz bardziej widoczna perspektywa lepszego jutra przyciągnęły na Bukową okazalszą niż zazwyczaj – aczkolwiek wciąż w pewnych kręgach śmieszną (choć nie dla autora) – frekwencję, liczącą 2600 głów. Na Blaszoku zapełnienie raczej standardowe jak na mecz z niewzbudzającym emocji przeciwnikiem, a kolejny raz ludzi z bocznego sektora A przesunięto w środek młyna. Na płotach pojawia się standardowe oflagowanie: „TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI”, UG, „FORZA GKS”, fana z godłem, „GKS Katowice”, „Pierońskie hanysy”, „Fanatyczny Styl Życia”, „Lędziny”, „MYSŁOWICE”, „GLADIATORS”, „GIEKSIARZE”, „HENIU PDW” i „Ś.P. PISAK – Ty pamiętałeś o nas – my pamiętamy o Tobie”. Doping bez szału. Taki na miarę potencjału kadrowego, ale pełne 90 minut. Pytani przed sezonem o pierwszoligowy scenariusz, tzw. eksperci raczej zgodnie odpowiadali, że do spadku beniaminkowie: Znicz Pruszków, Stal Mielec i Puławy. Tymczasem – imienniczka Białej Gwiazdy z Reymonta w sezon weszła nadspodziewanie dobrze, i choć murowanym faworytem pozostawali katowiczanie, Wiślacy ze ściany wschodniej w poprzednich kolejkach pokazali, że grać potrafią, regularnie punktując i strzelając sporo goli. No i faktycznie, nic nie jest czarno-białe. W pierwszej połowie GKS był cieniem siebie z zeszłotygodniowej deklasacji Podbeskidzia, tracąc gola w początkowym kwadransie spotkania i nonszalancko grając aż do zejścia w stronę szatni. Zaangażowania nie można odmówić, była gra do przodu, ale zdecydowanie za dużo chaosu, strat i niedokładnych podań. Zresztą – po stronie Puław można mówić o tym samym. Jako że po Gieksiarzach faktycznie było widać chęci do walki, trybuny – choć żwawe – złego słowa w stronę zawodników nie skierowały. Kibice gości zapowiedzieli swoją wizytę w kilkadziesiąt głów. Przez 45 minut meczu klatka stała pusta, a przyjezdni zaczęli zjawiać się dopiero w przerwie. Licznik zaciął się na czterech osobach, a kolektyw fanatycy z województwa lubelskiego stworzyli dopiero w końcówce meczu, ok. 80 minuty. Niczym Zagłębie Lubin na Partizanie w Belgradzie… Sektor gości przyozdobiony zostaje małą flagą „Wisła Puławy – precz z komuną”, a doping skromnych 18 gardeł do końca spotkania próbuje przebić się przez dźwięki Blaszoka. Wracając do kwestii sportowych, po zmianie stron obraz gry początkowo znacząco nie uległ zmianie, ale w ostateczności wyżej notowani gospodarze potrzebowali dwóch minut, by przechylić szalę na swoją stronę. W 60. minucie GKS wyrównał, a nim spiker zdołał odbębnić zakomunikowanie zmiany rezultatu, a kibice ochłonąć i wrócić na miejsca, trójkolorowi wypracowali i wykorzystali rzut karny. W zgromadzonych na Bukowej tchnęła energia, widowisko stało się szybsze i ciekawsze, a do dopingu regularnie dołączała trybuna główna. Odrabianie strat puławianom nieco utrudniła czerwona kartka w 87. minucie (druga żółta dla pomocnika, który z ławki wszedł niecały kwadrans wcześniej), co zresztą zainicjowało jedyne tego wieczoru zorganizowane bluzgi („Wypierdalaj”). I choć na dwie sekundy przed kończącym spotkanie gwizdkiem, po stałym fragmencie, do którego pofatygował się nawet golkiper gości, piłka trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Sebastiana Nowaka, 3 punkty zasłużenie zostały na Górnym Śląsku. Pod kątem waleczności – niezły mecz z dwóch stron, dokładności – trochę gorzej. Paru zawodników beniaminka w sportowej bezsilności padło na murawę, nie podnosząc się ładnych kilka minut. To jest właśnie jakość – wygrywanie nawet tych meczów, w których z pozoru czuć niemoc, a bramka rywala jest jak zaczarowana. Kibice obu ekip podziękowali grajkom za zaangażowanie i dostarczone emocje. I auf wiedersehen.

 

Orlęta Radzyń Podlaski – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 11.09.2016

Relacjonuje kibic Orląt: Wystawiamy około 150 osobowy młyn.W pierwszej połowie oprawa składająca się z sektorówki oraz transu” MIĘDZYRZECKI BRAT OD ZAWSZE NA ZAWSZE” do tego race. Gości 2 autokary.

Relacjonuje kibic KSZO: Niedziela to już wyprawa na Lubelszczyznę, a konkretnie do oddalonego o około 150 kilometrów Radzynia Podlaskiego, gdzie nasza drużyna grała z miejscowymi Orlętami. W drogę ruszyliśmy dwoma autokarami w obstawie policji. Po drodze w Lipsku dołączyli do nas nasi układowicze z Powiślanki w sile około 30 osób(dzięki za wsparcie!) i w sektorze gości, jeśli to miejsce w ogóle można nazwać sektorem, zameldowaliśmy się łącznie w około 105 osób. Na płocie wywiesiliśmy jedną flagę – Świętokrzyska Duma. Kilka razy zaznaczyliśmy swoją obecność i to w zasadzie byłoby wszystko, jeśli chodzi o nasz doping. Przez większość meczu panował u nas piknik. Część wyjazdowiczów umiliła sobie czas grając w piłkę na boisku, które znajdowała się na owym sektorze. Co innego można powiedzieć o gospodarzach, którzy prowadzili dobry doping przez cały mecz i pod koniec pierwszej połowy zaprezentowali oprawę z użyciem pirotechniki. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę i zaznaczyliśmy, że jesteśmy z nimi na dobre i na złe. Podczas opuszczania stadionu doszło do małego incydentu z ochroniarzami, którzy użyli w naszą stronę gazu. Na pierwszym postoju dochodzi do kolejnego incydentu – tym razem z udziałem lubelskiej policji, która była tego dnia bardzo uciążliwa i próbowała zawinąć jednego z nas, ale oczywiście im się to nie udało. Dalsza podróż przebiegła spokojnie bez żadnych atrakcji.

Resovia – Avia Świdnik 10.09.2016

Relacjonuje kibic Avii: Na ten wyjazd decydujemy się pojechać samochodami. Ze Świdnika wyjeżdżamy w sześć aut (30 osób) niestety jedno z nich po drodze się psuje i nie dojeżdża do celu. Przez problemy z tymi co zawsze na mecz docieramy na ostatnie 10 min. Zaznaczamy swoją obecność i pokazujemy solidarność z piłkarzami związaną z trudną sytuacją finansową w klubie. BYŁA BĘDZIE JEST!

Motor Lublin – Stal Rzeszów 10.09.2016

Relacjonuje kibic Motoru: W minioną sobotę na Arenie Lublin podejmowaliśmy ciekawego jak na naszą ligę rywala, a mianowicie Stal Rzeszów. Tego dnia na naszym obiekcie pojawiło się 2850 kibiców, w tym 200 osobowa delegacja kibiców Stali. Nasz młyn liczył ponad 800 głów, przez cały mecz prowadziliśmy głośny doping wspierając naszych kopaczy w ważnym meczu. Wartym odnotowania faktem jest to, że na Wesołej Ferajnie kolejny raz pojawiła się spora rzesza fanatyków starszej daty, a mimo to nie ustępowali nam w dopingu i wspólnie stworzyliśmy naprawdę fajną atmosferę. Na sektorze H wywiesiliśmy 5 flag: ” Motorowcy ”, ” Motor Lublin ”, ” Władcy Wschodu ”, ” Nie urodziliśmy się dla siebie … ”, a na gnieździe zawisła flaga Bastionu Bełżyce. Tradycyjnie już sektor Wesołej Ferajny zdobiły flagi ” Stare ReKSy ” i ” Wesoła Ferajna ”. Goście pojawili się w około 200 osób (4 autokary i 2 auta), kolejny raz mieli jakieś problemy z wejściem na sektor gości, ostatecznie wszyscy weszli w 15 minucie meczu. Fani Stali mają tego dnia ze sobą 4 flagi, dopingują cały mecz, lecz są słyszalni tylko w momentach naszych przestojów. Piłkarze nie popisali się kolejny już raz tracąc bramkę w ostatnich minutach meczu i mimo, że to dopiero początek sezonu to niestety perspektywa awansu nie wygląda obiecująco.

Hetman Zamość – Łada Biłgoraj 10.09.2016

Relacjonuje kibic Łady: Na tym wyjeździe stawiamy się w blisko 230 osób. W tej liczbie obecnych jest 60 fanatyków Polonii Przemyśl i kilkanaście głów ze Stali Stalowa Wola. Podkarpackim wariatom dziękujemy za solidne wsparcie! Wejście na obiekt bezproblemowe. Na samym meczu wywieszamy trzy flagi Łady i jedną Przemyskiego Bractwa. Przez 90 minut prowadzimy konkretny doping z obustronną wymianą uprzejmości. W drugiej połowie prezentujemy dwie sektorówki w asyście machajek. Do tego odpalamy stroboskopy, świece dymne i kilkadziesiąt rac co daje konkretny efekt. Na boisku niestety porażka, ale na trybunach pokaz lubelsko-podkarpackiego stylu życia ŁADA BIŁGORAJ !!!

Chełmianka Chełm – Włodawianka Włodawa 10.09.2016

Vitrum Wola Uhruska – Start Krasnystaw 11.09.2016

GKS Niemce – Stal Poniatowa 11.09.2016

Wigry Suwałki – Pogoń Siedlce 11.09.2016

Pogoń Siedlce wspierana przez AZS Podlasie Biała Podlaska (19 osób) i Wisłę Puławy (6 osób).

Vir Dorohucza – Trawena Trawniki 11.09.2016

Bronowice Lublin – Sprint Wierzchowiska 11.09.2016

 

This entry was posted in Aktualności, Avia Świdnik, Chełmianka Chełm, Hetman Zamość, Motor Lublin, Orlęta Radzyń Podlaski, Relacje, Wisła Puławy, Łada Biłgoraj. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *