Wspomnień Czar: Runda wiosenna 2002 Chełmianki

Sami widzicie, że nudno w tym naszym województwie. W ostatni weekend niewiele ekip coś działało. Większość miała mecze u siebie, na których raczej nic się nie działo, natomiast z pozostałych tylko Łada i Stal Poniatowa wyruszyli na szlak wyjazdowy. W związku z tym postanowiliśmy sięgnąć trochę do historii i przytaczamy wam rundę wiosenną 2002 w wykonaniu fanatyków Chełmianki!

Opisuje kibic Chełmianki: Runda wiosenna 2002 była pierwszą w naszej historii, w której zaliczyliśmy wszystkie wyjazdy ujawniając się. Średnia kibiców Chełmianki na każdym wyjeździe wyniosła prawie 30, z czego jesteśmy niezmiernie zadowoleni. Jeszcze w lutym przed rozpoczęciem rozgrywek w naszej IV lidze postanowiliśmy sprowadzić nieco na ziemię kibiców hrubieszowskiej Unii, którzy zaczęli nas traktować niepoważnie. Mieli ku temu powody, bowiem nie stawiliśmy się dwa razy w Hrubieszowie w przerwie zimowej na turnieju kibiców i naszych piłkarzy. I tak na sparingu naszych drużyn w nieodległym od Chełma Okszowie stawiamy się w ponad 50 hool’s, jednak przeciwnika nie stwierdzamy, poza jednym typem, który był bardzo wydygany, więc go nie ruszamy. Dwa tygodnie później organizujemy autokar i postanawiamy wjechać Unii na ich własne śmiecie, co nam się zresztą udaje. Pojechało nas tam 32 (w tym 2 ziomków z lubelskiego Motoru) i na nasz widok rwie zelówy z własnego stadionu około 10 osobowa grupka kibiców Unii. Później wjeżdża policja i prawie wszystkich nas wiozą na komisariat. Trzech od nas, którym udało się odbić zostaje pogonionych przez jakieś bagna przez około 10 z Unii. Pod komendą zbierają się miejscowi (ok. 30), ale nie wszyscy z nich to kibice i mocno cwaniakują zza pleców mundurowych. Gdy w komplecie wyjeżdżamy z Hrubieszowa dzwoni Unia z propozycją rewanżu za pogonienie i ustalamy walkę po 15 w połowie drogi między naszymi miastami. Jednak przez prawie 1,5 godziny Unia nie dojeżdża (a było tylko 20 km) i po rozmowie z czterema z nich, którzy dojechali, umawiamy się na inny termin. Pierwszym naszym wyjazdem był mecz w Świdniku, gdzie stawiamy się w sile 47 szala, a wspomagało nas 54 ziomali z lubelskiego Motoru. Prezentujemy się nieźle, mamy 200 biało-zielonych baloników, 2 flagi na kijach i 3 duże na płot. Policja nie pozwala nam wnieść konfetti i serpentyn. Avii było kilkunastu bez młyna z dwoma szalami. W sumie nudny wyjazd.

Kolejnym meczem był wyjazd na Wisłę Puławy. W Wielką Sobotę jedzie nas 21 pociągiem, ale na pierwszej stacji za Chełmem zaliczamy przymusową wysiadkę za sprawą mundurowych, którzy z nami niestety jechali. Urywamy się jednak im i z miejscowości oddalonej o ponad 70 km od naszego pobytu załatwiamy busa, którym dojeżdżamy na miejsce. Tam dołącza do nas 3 kibiców i w 24 prowadzimy niezły doping. Pod koniec meczu odpalamy 5 konkretnych rac. Wisły w młynie około 50, ale dużo z nich to przypadkowe osoby i w sumie tyle odnośnie tego meczu.

Kolejny nasz wyjazd do Radzynia Podlaskiego na Orlęta pokrył się z meczem naszych ziomali z Motoru w Hrubieszowie, gdzie pojechało nas 38, ale nie przeszkodziło to, aby 4 z nas zaliczyło ten wyjazd, na którym oczywiście się ujawnili. Miejscowych około 20, którzy nie przystali na honorową walkę z jednym z nas. Odnośnie meczu naszych ziomali z Unią ucieka nam z miejsca zbiórki zamówiony bus i 20 osób, które były gotowe do walki z Unią muszą się dosiąść do autokarów Motoru. Do ustawki nie dochodzi, ale to nie nasza wina. Dwa tygodnie później w Hrubieszowie grała Chełmianka i jedziemy tam 2 autokarami, z czego nas kibiców było 47 + 4 Sparty Rejowiec, a reszta to pikniki. Na początku meczu robimy minutę ciszy za zamordowanego naszego kolegę z młyna, a na naszej fladze wywieszamy czarną wstęgę na znak żałoby. Doping z naszej strony gorszy niż można sobie wyobrazić. W czasie meczu rozmawiamy z typem z Unii, który m.in. zarzucał nam, iż nie jeździmy na mecze w okolice Zamościa, tylko Lublina, gdzie jesteśmy niby „bezpieczni”. Pod koniec meczu odpalamy na raty 5 dobrych rac. Unii w młynie około 70, z czego 31 to Hetman. Nie dochodzi do solówek z Unią głównie z naszej winy, bowiem nie mogliśmy się dogadać między sobą co do tej sprawy. Unia zapewnia nas, że będą na nas czekać podczas naszych wyjazdów do Tomaszowa Lubelskiego i Chmielka, ale jak się później okazało były to słowa rzucone na wiatr.

Kolejny wyjazd to rezerwy Górnika Łęczna, gdzie na bocznym boisku melduje się nas tylko 10 + 4 Motor. Na tak słabą frekwencję wpłynął nieciekawy termin jakim był długi weekend maja oraz zawody „Strong Man” rozgrywane w tym samym czasie na stadionie Chełmianki. Prawdopodobnie było trzech partyzantów Avii. Mimo problemów ze znalezieniem transportu w Tomaszowie Lubelskim na Tomasovii pojawiło się 17 kibiców RKS-u z jedną flagą. Przed meczem dzwoni Unia i zapewnia nas, że się na nas ustawią, ale ani ich, ani Hetmana (też nas zapewniali, że się na nas ustawią) nie stwierdziliśmy podczas całego naszego pobytu w tej mieścinie. Na meczu dobry doping z naszej strony. Po meczu gdy dzwonimy do Unii, Ci nas zbluzgali przez telefon. No comment. Wyjazd do Chmielka na Victorię wypadł nam w środę, ale pomimo tego jedzie nas 23 dobrej ekipy z 9-metrową flagą. W czasie meczu „zdobywamy” jedynie piłkę miejscowych piłkarzy, a w czasie przerwy rozgrywamy na „bocznym boisku” mecz między sobą. Dzwonimy do Hetmana, ale koleś miał wyłączony telefon. Powrót bez dodatkowych atrakcji. Ostatnim naszym wyjazdem był mecz zgody w Lublinie, na którym na różne sposoby zjeżdża nas 64, gdzie kilku z nas zalicza alkoholowe zgony. Siedzimy obok Motoru i przez całe 90 minut prowadzimy bardzo dobry doping w 40 osób, bo reszta chodziła po stadionie, Motoru w młynie około 100, ale bardzo dużo z nich piwkowało z nami w knajpie na ternie stadionu. Wywieszamy nasze najlepsze flagi.

W Chełmie na każdym meczu prowadzimy doping, mamy też czasami race, wulkany i świece dymne, ale nikt do nas nie zawitał, czego się oczywiście spodziewaliśmy. Nasi piłkarze po rundzie jesiennej byli głównym kandydatem do spadku, jednak wiosną odrodzili się i nadal możemy cieszyć się w Chełmie z IV ligi.

Podsumowując ta runda była dla nas na pewno udana, bowiem jeszcze przed jej rozpoczęciem nie zakładaliśmy takich liczb na niektórych wyjazdach. Cały czas, to z naszej, to z ich winy była odkładana ustawka z Unią Hrubieszów. Ale myślimy, że się niebawem spotkamy. Na wyjazdy zaczęła jeździć w naszych szeregach grupa młodych ludzi, co dobrze rokuje na przyszłość. Mam tu na myśli ekipę „Fighting Juniors”, którzy wzięli się za oprawę meczy i w dużej mierze organizowali wyjazdy. Cieszy powrót ludzi, jeżdżących na mecze w sezonie 97/98, którzy po 4 latach nie wyparli się Chełmianki. Jeździliśmy na mecze słabą wizulanie ekipą, bo większość stanowili młodzieżowcy, ale to w nich widzimy przyszłość kibiców Chełmianki, bowiem niektórzy z nas już nie mogą być na każdym wyjeździe z powodów osobistych, a nie chcemy by słuch o nas zaginął.

This entry was posted in Aktualności, Chełmianka Chełm, Unia Hrubieszów, Wspomnień czar. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *